Jako że notek wrócił z serwisu, postanowiłem zainstalować na nim coś innego niż było dotychczas. Porwałem się na Fedorę 9 Sulphur, wydaną 13 maja 2008.
Sam proces instalacji to raptem kilka minut przesuwającego się paska postępu
Po restarcie komputera Fedora wita nas prostym (bodejże pięcio punktowym) konfiguratorem, w którym ustalamy hasło root’a, dodajemy pierwszego usera
I system jest gotowy do pracy
.
Co dostajemy na początek?
jądro w wersji 2.6.25-14.fc9.i686,
gnome 2.22.1
serwer dzwieku PulseAudio
System od razu łączy się bez problemu z sieciami WiFi, z użyciem wszystkich rodzajów zabezpiecznień (WEP, WPA, itp).
Nie jest może aż tak userfriendly jak ubuntu, ale póki co da sie chyba na tym pracować
(jak tylko zagrają mp3, i reszta przydatnych rzeczy) to dopisze coś więcej.
Czy ja już kiedyś nie mówiłem: “fedora ssie strasznie, debian rządzi
”
Jestem “fanem” fedory, ale ta wersja 9 początkowo jest straszna, mało stabilna, duzo rzeczy jest niedopracowanych, na moim laptopie wiele bajerów przestało działać. Mogłem pozostać przy 8 tam wszystko działalo bez problemu